Darmowa dostawa i prezent przy zamówieniach powyżej 260 zł.

Wywiad z czterema przyjaciółkami, które łączy miłość do naturalnych kosmetyków

Nurme I Wavy 1024×577

Skoro trwa Miesiąc Przyjaciół, przeprowadziliśmy wywiad z czterema przyjaciółkami – Hannaliisi, Kaisą, Silvią i Brendą, które są też współpracownicami i częścią zespołu marketingowego Nurme. Przyjrzeliśmy się bliżej temu, jak trafiły do naturalnych kosmetyków Nurme, jakie są ich ulubione produkty, które zwykłe kosmetyki zamieniły na produkty Nurme i wielu innym ciekawym rzeczom. Weź filiżankę gorącej herbaty i przeczytaj ich historie. Może zainspirujesz się, by spróbować czegoś nowego!

nurme tootedHannaliis: Markę Nurme znałam już wcześniej, ale przed rozpoczęciem współpracy nie próbowałam ich produktów. Napisałam do zespołu Nurme kilka lat temu, ponieważ bardzo cenię produkty przyjazne środowisku i produkty estońskie. Tak właśnie zaczęła się nasza długoletnia współpraca marketingowa, podczas której miałam przyjemność eksperymentować z różnymi produktami i znalazłam stałych faworytów, których używam każdego dnia.

Kaisa: Również przez pracę – słyszałam o Nurme, ale nie miałam zaufania do estońskich naturalnych kosmetyków. Jeśli stale masz styczność z tymi produktami, czytasz o nich, podziwiasz zdjęcia, to przychodzi też ciekawość. Później dowiedziałam się, że moja mama tak naprawdę próbowała produktów Nurme, a olej rycynowy Nurme zauważyłam też wśród kosmetyków mojej przyjaciółki – więc tu i ówdzie były jednak jakieś powiązania.

Silvia: Do Nurme trafiłam również dzięki współpracownicom. Zaczęłyśmy robić wspólne zamówienie, a ja przyglądałam się, kto co zamawia, i też zamówiłam różne produkty do przetestowania.

Brenda: Dziesięć lat temu przeszłam ze zwykłych kosmetyków na naturalne i wtedy też poznałam Nurme. Jeśli dobrze pamiętam, jednym z moich pierwszych produktów Nurme był szampon w kostce z olejem konopnym, który zabrałam ze sobą w podróż na Bali. Od tamtej pory dostawałam różne produkty w prezencie, a także sama je kupowałam i wypróbowywałam.

nurme tootedHannaliis: Grejpfrutowy peeling do ciała i grejpfrutowa świeca.

Kaisa: Witaminowy balsam do ust i krem shea z migdałami.

Silvia: Pianka do twarzy z hydrolatem z róży.

Brenda: Mój absolutny faworyt to bogaty krem shea z migdałami.

Hannaliis: Oba produkty mają taki soczysty i prawdziwy zapach. Grejpfrutowy peeling do ciała pozostawia skórę bardzo jedwabistą i miękką, a efekt utrzymuje się bardzo długo. Poza zapachem podoba mi się też opakowanie grejpfrutowej świecy – wygląda bardzo dobrze, a zakręcana nakrętka jest wygodna, jeśli nie chcesz dłużej palić świecy.

Kaisa: Witaminowy balsam do ust to JEDYNY produkt do ust, który naprawdę utrzymuje usta miękkie zimą. To także produkt, który najbardziej wzbudził moją ciekawość – przede wszystkim ilość pozytywnych opinii o nim – i od razu pomyślałam, jak dobry naprawdę może być balsam do ust, żeby zebrać aż tyle dobrych recenzji? Byłam naprawdę zachwycona od pierwszego użycia i tak właśnie trafiły do świątecznych paczek wszystkich – cała moja rodzina, znajomi i partner są teraz takimi samymi wielkimi fanami jak ja!

Krem shea z migdałami szczerze lubię ze względu na opakowanie – jest w takim ładnym rozmiarze, mieści się w torebce, naprawdę nawilża i ma przyjemny neutralny zapach. Używam go obecnie zimą i nie pozostawia tłustych dłoni, a jednocześnie moje dłonie są super miękkie.

Silvia: Płyn do mycia twarzy z różą dokładnie usuwa makijaż bez konieczności pocierania delikatnej skóry twarzy płatkiem kosmetycznym. To bardzo lubię! Poza tym ta pianka do twarzy ma dla mnie nostalgiczny zapach i przypomina mi dzieciństwo.

Brenda: Nie wyobrażam już sobie życia bez kremu shea z migdałami. Bardzo lubię, że jest mocno nawilżający i na długo pozostawia moje dłonie super miękkie. Jest szczególnie idealny na zimę, gdy dłonie są wyjątkowo suche, a skóra ma tendencję do pękania. Aha, i najważniejsze, jak powiedziała też Kaisa – krem shea z migdałami nie pozostawia tłustej skóry, lecz ładnie się w nią wchłania, dzięki czemu cały blat w kuchni, telefon i komputer nie są później pełne tłustych odcisków palców. Kolejnym plusem jest też delikatny i przyjemny zapach migdałów.

 

nurme tootedHannaliis: Zastąpiłam swój szampon i odżywkę, szczególnym faworytem jest zestaw o zapachu trawy cytrynowej. Wymieniłam też swój stary przypadkowy dezodorant na przyjazny naturze dezodorant Nurme.

Kaisa: Przed balsamem do ust Nurme miałam naraz co najmniej 4 różne balsamy do ust – generalnie po prostu jakieś przypadkowe, które wrzucałam do koszyka w sklepie spożywczym. Nie zamierzam do nich wracać – zdałam sobie sprawę, jak ważny jest skład i naturalność produktu. Dobry żel pod prysznic to również jeden z produktów, którego naprawdę szukałam latami. Postanowiłam więc spróbować czegoś z oferty Nurme – zafascynowało mnie połączenie kolendry i czarnego pieprzu, więc od razu zamówiłam opakowanie uzupełniające, żeby starczyło na dłużej i żebym nie musiała ciągle kupować nowych butelek. Opakowanie uzupełniające jest zaskakująco wydajne, wierzę, że spokojnie wystarczy mi na pół roku, a pewnie nawet dłużej (i dzielimy się nim nawet z moim partnerem).

Silvia: Płynu do demakijażu L’Oreal Paris Skin Perfection używałam od początku liceum i robiłam to przez jakieś 10 lat, a wiedząc, że L’Oreal nie jest najbardziej przyjazną naturze i zwierzętom marką, ciągle szukałam zamiennika, ale jakoś zawsze kończyłam przy tym samym płynie do demakijażu. Jednym z głównych powodów zmiany produktu było to, że w domu skończyły mi się płatki kosmetyczne, a właśnie zamówiłam piankę do mycia twarzy z różą Nurme, żeby ją wypróbować. Bardzo się z tego cieszę i wreszcie L’Oreal odszedł u mnie do historii.

Brenda: W przeszłości używałam najróżniejszych kremów do rąk, z których żaden nie potrafił utrzymać moich dłoni nawilżonych wystarczająco długo. Najbliżej było kremowi do rąk z konopiami od The Body Shop, ale pod względem składników nie był dla mnie najlepszym wyborem. Zastąpiłam go więc kremem shea z migdałami Nurme i szczerze mam nadzieję, że będzie produkowany do końca mojego życia, bo to najlepszy krem na świecie.

nurme tootedHannaliis: Do mojej cotygodniowej rutyny dołączyło mydło do golenia w kostce Nurme. Zimą niezastąpiony jest dla mnie bogaty krem rokitnikowo-pomarańczowy oraz oczywiście wspomniane wcześniej świece zapachowe, które tworzą wyjątkowo przytulny nastrój.

Kaisa: Świece! Olej magnezowy również odmienił moje życie, spryskuję nim stopy przed snem i sen jest naprawdę dużo lepszy, a ból nóg ustępuje. Chciałabym teraz zamówić też płatki magnezowe, żeby zrobić kąpiel do stóp.

Silvia: Polecam organiczny balsam do ciała z trawą cytrynową i peeling do ciała z soli morskiej! Mam BARDZO suchą skórę, ale używanie tych dwóch produktów razem sprawia, że moja skóra jest w lepszym stanie. Następnie planuję zamówić ultranawilżające masło shea do ciała, bo słyszałam, że to jeden z najlepszych i najskuteczniejszych środków nawilżających.

Brenda: Używałam tylu różnych produktów, ale rok po roku produktami, które kupowałam ponownie najczęściej, są balsam do ciała rokitnikowo-pomarańczowy i miętowy balsam do ust. Ostatnio najlepszym zaskoczeniem były szampon i odżywka rozmarynowa, od razu kupiłam opakowania uzupełniające i jestem bardzo zadowolona. Taki ładny, dziki zapach, a do tego dobrze myje włosy.

Wielkie podziękowania dla Hannaliisi, Kaisy, Silvii i Brendy za podzielenie się swoimi sugestiami i historiami! Świetnie się bawiliśmy, przeprowadzając z nimi wywiad, i mamy nadzieję, że z przyjemnością przeczytałaś ich historie. Ulubione produkty Twoich przyjaciółek znajdziesz tutaj:

Jeśli spodobało Ci się to, co przeczytałeś, podziel się z innymi…