
Doświadczenia Helen Adamson z produktami Nurme z trawą cytrynową

Z Helen rozmawiałyśmy o naturalnych kosmetykach, rutynie pielęgnacyjnej, włosach, produktach do pielęgnacji skóry oraz aromaterapii. 35-letnia piosenkarka, twórczyni treści i kobieta studiująca, by zostać terapeutką rodzinną, podzieliła się z nami swoim doświadczeniem z linią produktów Nurme z trawą cytrynową, ekscytującymi przemyśleniami o aromaterapii i życiu w harmonii z naturą oraz wieloma innymi ciekawymi rzeczami. Czytaj dalej, by poznać szczegóły!
Kiedy po raz pierwszy usłyszałaś o Nurme i który produkt wypróbowałaś jako pierwszy?
O Nurme usłyszałam po raz pierwszy jakieś 4-5 lat temu, kiedy trafiłam do studia jogi Marilyn Jurman i zobaczyłam tam produkty Nurme. Bardzo ufam doświadczeniom i rekomendacjom moich znajomych i jak dotąd nigdy się nie zawiodłam. Widziałam, że Marilyn lubi produkty Nurme, i to był dla mnie tak pozytywny bodziec – widzieć, jak ich używa i jest zadowolona, a ponieważ produkty pachniały tak dobrze, sama zapragnęłam kupić produkty z trawą cytrynową. Dobre doświadczenia mojej znajomej z tymi produktami dały mi pewność, że mogę zaufać tej marce.
Pierwszym produktem, który dotarł do mojego domu, był olejek eteryczny z trawy cytrynowej. Powąchałam go po raz pierwszy u Marilyn i zapach trawy cytrynowej był po prostu tak cholernie dobry. Tak właśnie poszłam i zamówiłam go dla siebie.
Muszę też wspomnieć, że produkty Nurme są tak przystępne cenowo! Na początku miałam takie nastawienie, żeby poczekać i zobaczyć, czy ten produkt może być tak dobry w tak przystępnej cenie… Teraz, kiedy sama je przetestowałam, mogę powiedzieć, że może. Dla mnie Nurme to zdecydowanie jedno z najlepszych ostatnich odkryć, przekroczyło moje oczekiwania pod każdym względem – ciało, natura i portfel są zadowolone. Dlatego z radością głośno polecam produkty Nurme każdemu!
Od czego zazwyczaj zaczynasz, wybierając swoje kosmetyki?
Poza rekomendacjami moich znajomych i ulubionych twórców treści, zdecydowanie wybieram kosmetyki na podstawie własnych potrzeb. Przyjęłam zasadę, by kupować w miarę możliwości wyłącznie produkty wegańskie i nietestowane na zwierzętach. To jedno bardzo ważne kryterium przy wyborze produktów. Oczywiście produkty, które nie są w 100% wegańskie, również trafiają do mojego domu, bo jestem człowiekiem i nie zawsze jestem idealna, ale postanowiłam, że będę współpracować tylko z markami, które w 100% nie testują na zwierzętach.
Po drugie, naprawdę lubię intensywne zapachy i kosmetyki dobieram również na tej podstawie. Inny ciekawy fakt jest taki, że zapach jest bardzo ważną częścią tego, jak przechowywane są wspomnienia, i odgrywa dużą rolę w funkcjonowaniu układu nerwowego. Różne zapachy działają na mnie tak, że przenoszą mnie z powrotem do wspomnień. Na przykład zapach olejku eterycznego z trawy cytrynowej Nurme przenosi mnie z powrotem na Bali, co oznacza, że dla mojego mózgu jest tak, jakbym była na Bali, a moje ciało zaczyna produkować hormony szczęścia. To z kolei oznacza, że cała chemia mojego ciała zmienia się na lepsze, przechodząc w zdrowszy stan i lepszą równowagę.
Wspomniałaś, że naprawdę kochasz olejki eteryczne. Powiedz mi, jak i dlaczego ich używasz?
W tym miejscu chcę krótko opowiedzieć o reakcjach traumatycznych i o tym, jak aromaterapia może nas w tym wspierać. Ze względu na to, że studiuję, by zostać terapeutką rodzinną, bardzo dobrze poznałam własne traumy z dzieciństwa, które zostawiły we mnie głębokie ślady emocjonalne. Traumę leczymy, ucząc nasz układ nerwowy od nowa, by nie reagował na bodźce wyzwalające i by uświadomił sobie, że nie jesteśmy już w momencie, w którym wydarzyła się trauma. Jednym ze sposobów na leczenie traumy jest robienie aromaterapii, gdy trauma zostaje aktywowana. W takim momencie powinnaś powąchać zapach, który lubisz i masz pod ręką. Mózg i układ nerwowy nie mogą robić dwóch rzeczy jednocześnie – reagować na zagrożenie (które tak naprawdę nie jest już zagrożeniem) i jednocześnie skupiać się na wąchaniu zapachu. Zapach działa, ponownie łącząc nas z nową częścią mózgu, a tym samym uspokajając tę część mózgu, która wyzwala tryb walki lub ucieczki, chcący zareagować i wpaść w panikę, gdy odzywa się dawna trauma. Aromaterapia to dla mnie bardzo dobry sposób i używam do tego również olejków eterycznych Nurme, kiedy potrzebuję wrócić do chwili obecnej.
Zazwyczaj używam swoich olejków eterycznych w dyfuzorze. Czasem na noc kapię też jedną kroplę na poduszkę lub obok poduszki – to również mnie uspokaja i lepiej śpię. Bardzo świadomie wybieram też kosmetyki, które oferują mi podobną aromatyczną przyjemność. Na przykład moje nowe ulubione produkty do pielęgnacji włosów od Nurme, a także mój balsam do ciała mają teraz zapach trawy cytrynowej!
Czego oczekujesz od dobrego szamponu i jak produkty Nurme do pielęgnacji włosów wpłynęły na Twoje włosy?
Moje włosy są całkowicie naturalne, nie farbowałam ich ani nie rozjaśniałam od jakichś 10 lat, ale są raczej suche i potrzebują głębokiego nawilżenia. Od szamponu oczekuję tego, by moje włosy długo pozostawały czyste i były po myciu nawilżone, żeby się nie puszyły. Jeśli chodzi o odżywkę, ważne, by utrzymywała moje włosy jedwabiste i miękkie. Produkty Nurme spełniły wszystkie te kryteria i było to szczerze mówiąc bardzo duże zaskoczenie. Zawsze jestem dość wybredna i grymaśna, jeśli chodzi o szampony i odżywki, a cóż, przy produktach naturalnych często bywa tak, że nie jesteś aż tak zadowolona z efektu i jakości. Dlatego dla mnie największym zaskoczeniem z linii z trawą cytrynową były zdecydowanie szampon i odżywka.
Myję włosy 1-2 razy w tygodniu i to całkowicie wystarcza, trzeciego dnia nie mam przetłuszczonych włosów, a do tego włosy nie puszą się tak bardzo. Od półtora roku walczę z odrastaniem włosów i w pewnym momencie moje włosy były w naprawdę złym stanie. Było to wynikiem zarówno stanu emocjonalnego, jak i fizycznego – dużo chorowałam i musiałam przyjmować dużo antybiotyków, co w pewnym momencie zaczęło rujnować moje włosy. Stały się bardzo łamliwe, przez co się przełamywały i zaczęły wypadać.
Oczywiście inne rzeczy też mają znaczenie dla zdrowia włosów: spożywam suplementy z kolagenem i biotyną, co drugi dzień nakładam olej na końcówki włosów, w saunie zawsze owijam głowę ręcznikiem, żeby włosy się nie nagrzewały, a latem używam spreju z ochroną przeciwsłoneczną. Tak naprawdę robię te rzeczy od bardzo dawna, ale puszenia pozbyłam się i dobrą kondycję osiągnęłam dopiero teraz, kiedy zaczęłam używać produktów Nurme.
Wypróbowałaś też balsam do ciała z trawą cytrynową – jakie były Twoje wrażenia?
Mam raczej normalną skórę, w zależności od pory roku i chwili bywa nieco bardziej sucha, ale przez większość czasu nie czuję, żebym musiała się mocno złuszczać i nawilżać. Bardzo lubię balsam do ciała z trawą cytrynową, bo bardzo szybko się wchłania. Bardzo łatwo go nakłada na ciało, a balsam w żaden sposób nie pozostawia skóry lepkiej ani tłustej, skóra jest nawilżona, ale nie czuć go ciężko na ciele. Używam go też do nawilżania dłoni, nie tylko ciała.
Ogólnie wciąż nakładam balsam po prysznicu, stało się to dla mnie takim miłym rytuałem pielęgnacyjnym. Kiedy mam ten cotygodniowy moment mycia włosów, cała łazienka pięknie pachnie trawą cytrynową. Myję ciało mydłem z trawą cytrynową, włosy szamponem i odżywką z trawą cytrynową, a potem wychodzę spod prysznica, by nawilżyć się balsamem do ciała z trawą cytrynową – cóż, to pełnia przyjemności i aromaterapii! Naprawdę uwielbiam te dni, kiedy mogę po prostu zresetować swój dzień tym rytuałem.
Nurme kocha naturę i życie w harmonii z naturą. Jaki jest Twój związek z naturą?
Życie w harmonii z naturą to także moje życiowe motto. Przede wszystkim bardzo ważne jest dla mnie, by każdego dnia przebywać na łonie natury. To napełnia duszę, redukuje lęk i pomaga lepiej połączyć się ze sobą. Rytmy natury są dla mnie tak ważne i pomagają mi żyć pełniej i w równowadze. Według Feng Shui poranek zaczyna się o 3:00, dzień o 9:00, wieczór o 15:00, a noc o 21:00. Oczywiście nie wstaję o 3, ale budzę się około 5-7, rano robię jogę i medytuję, dzięki czemu mogę zacząć dzień w rytmie natury, czyli zanim dzień się rozpocznie. Swoją drogą poziom energii jest najwyższy rano i powoli zaczyna spadać w ciągu dnia. Tak dobrze czuję ten poziom energii – do trzeciej mam dużo energii, a potem trudniej cokolwiek zrobić, bo mózg jest już w innym trybie, a ja jestem znacznie bardziej zmęczona. Jeśli kładę się spać po 22, nie jestem tak dobrze wypoczęta, moje ciało nie jest tak dobrze zregenerowane na rano. Wieczorem o 21:30 to jeden z najlepszych dla mnie momentów, by wczołgać się do łóżka i pójść spać.
Dla mnie natura i zwierzęta są bardzo ważną częścią życia. Nie wyobrażam już sobie siebie tak daleko od natury, jak kiedyś. Przez 10 lat mieszkałam w Tallinnie i praktycznie wcale nie chodziłam na spacery na łono natury, zdarzało się to może raz w roku. Moje dzieciństwo było zupełnie inne – dorastałam pośród natury, a nawet biegałam po pastwisku z owcami. Teraz rozumiem, jak ważne jest to dla mnie i jak na mnie wpływa, jeśli przez cały dzień nie byłam na łonie natury albo nie mogę tam pójść przez kilka dni. W takim przypadku po prostu muszę poprzez fantazje wytworzyć w sobie to uczucie, które mam, gdy jestem na łonie natury, albo przywołać jakieś wspomnienia, by poczuć się dobrze. Życie w równowadze z naturą jest dla mnie bardzo ważne. Szczerze cieszę się, że mam partnerów współpracy, którzy mają tę samą wizję i te same wartości co ja. Podobne przyciąga podobne. 🙂
Ulubioną przez Helen linię produktów z trawą cytrynową znajdziesz tutaj:
Kui Sulle meeldis mida lugesid, siis jaga seda ka teistega…





























